Kraków. Miasto paradoksów

avatar

W ostatnich dniach Kraków żyje dwoma tematami. Pierwszy to prawdopodobne referendum w sprawie odwołania prezydenta. Drugi to plan przebudowy kamienic przy ul. Józefa i Bożego Ciała, tak by stworzyć w nich kolejny hotel. Oba świetnie pokazują różne krakowskie paradoksy.

  • Ot, na przykład ten, że prezydent Miszalski wprowadził Strefę Czystego Transportu, zredukował godziny bezpłatnego parkowania i do tego wprowadził płatną niedzielę. Można byłoby więc przypuszczać, że skoro wkurzył kierowców to teraz zachęci mieszkańców i nie tylko, żeby korzystali ze zbiorkomu. Ale nic z tych rzeczy, bo od marca drożeją również bilety autobusowe i tramwajowe. Wkurzył więc wszystkich, co nie jest znowu takie łatwe. W efekcie w niecały miesiąc zebrano już 70K podpisów pod wnioskiem o jego odwołanie w referendum.
  • Miszalski czując, że traci grunt pod nogami rozpoczął rewizję różnych pomysłów. Pojawił się nawet na proteście przeciwko wspomnianej już przebudowie kamienic na Kazimierzu. Paradoks tkwi jednak w tym, że sam miał sieć hosteli i był nazywany "baronem turystycznym".
  • Sama przebudowa budzi ogromne emocje, no bo zamiast knajpek i mieszkań ma powstać hotel. W dodatku nieruchomość należy do Kościoła Katolickiego (a konkretnie Zakonu Kanoników Laterańskich). Posłanka Nowej Lewicy Daria Gosek-Popiołek, która uruchomiła petycję w sprawie ochrony kamienic występuje w obronie lokalnych biznesów i mieszkańców. Sęk w tym, że wśród sklepików dla hipsterów jest też kilka pubów, które owszem tworzą imprezowy klimat Kazimierza, ale są trudne do pogodzenia z interesem mieszkańców. To, że w tych kamienicach ktoś w ogóle mieszka wynika w dużej mierze z faktu, że ludzie ci nie mają się gdzie przenieść. Wszyscy płaczą po knajpach i mieszkańcach zapominając zupełnie, że tych drugich tu już nie ma, bo przez knajpy na Kazimierzu nie da się żyć. Przynajmniej w tej części.
  • Kościół faktycznie ma w Krakowie sporo nieruchomości i na pewno nie jest bez winy, bo "talenty", które dostał zakopał. Dywagujemy o kryzysie miejsc trzecich. Kościół powinien być pierwszy do ich tworzenia. Ale...
  • ...to też nie jest tak, że jakiś zakon jest niczym ten Żyd z obrazka i zaciera ręce, bo zamiast tworzyć miejsce trzecie dogadał się z deweloperem, by postawić hotel. Rzeczywistość jest bardziej złożona. Przede wszystkim Kościół słabnie kadrowo. Mniej powołań, mniej księży, zakonników i... mocy przerobowych. Nieruchomości to bardzo złożony temat. Jeżeli przez lata nie inwestowali w te kamienice, jeśli są w opłakanym stanie (a są), to przeprowadzenie remontu teraz może być całkowicie poza zakresem ich możliwości finansowych. Zresztą podobną historię słyszałem od naszych sąsiadów - Zmartwychwstańców. Wydzierżawili budynek na kilkadziesiąt lat jakiemuś hotelarzowi, bo nie mieli środków na jego remont. Inny budynek przy Batorego (ze zdjęcia powyżej) sprzedali i się sypie. Wiele zakonów się zwija, trudno więc oczekiwać, że będą podejmowali drugorzędne z ich perspektywy wyzwania. Z Biskupią 18 też było podobnie. Kamienica należała do Związku Inwalidów Wojennych RP, ale nie ogarniali administrowania nią. W efekcie przekazali ją miastu, które w większej części zrobiło w niej Biuro Miejskiego Konserwatora Zabytków.

Nie wiem co się stanie z tymi kamienicami. Może uda się je "ocalić". Problem jest jednak o wiele szerszy. Kraków w dużej części został przejęty przez turystów. Mieszkańcy zostali wyparci m.in. przez te lokale, w obronie których stają teraz aktywiści. Wszędzie tam, gdzie nocą tętni życie mieszkańcy życia nie mają. Pokazała to świetnie pandemia. Centrum miasta było niemal całkowicie wymarłe. Był nawet o tym film - Wygaszanie miasta. Pandemia jednak się skończyła, w magistracie nikt nie wyciągnął wniosków i dziś turystów jest więcej niż było...



0
0
0.000
1 comments
avatar

Ja bardzo sobie chwalę rozszerzenie godzin i dni strefy płatnego parkowania. Niedziela to był jakiś dramat, żeby znaleźć miejsce w pobliżu kamienicy.

0
0
0.000