Świt Jedności Część 26: Wielka Dematerializacja i Mapa Talentów

Przejście do społeczności bezgotówkowej nie wydarzyło się za sprawą jednego nagłego dekretu czy rewolucyjnego przewrotu; było to naturalne, niemal biologiczne następstwo sukcesów „Wielkiej Naprawy”. W świecie, w którym Aura dostarczała nieskończoną ilość darmowej, czystej energii, a w pełni zautomatyzowane fabryki Jacque’a Fresco produkowały żywność, leki i dobra codziennego użytku bez najmniejszego udziału ludzkiej pracy zarobkowej, tradycyjne pojęcie „ceny” stało się matematycznym absurdem. Pieniądz, który Yuval Noah Harari opisywał jako najpotężniejszy, zbiorowy mit w dziejach ludzkości – system wzajemnego zaufania do fikcji – po prostu przestał „przewodzić” jakąkolwiek wartość. Kiedy koszt krańcowy produkcji dąży do zera, systemy oparte na długu i zysku zapadają się pod własnym ciężarem, ustępując miejsca logice obfitości.

Jonas przechadzał się po dawnym centrum finansowym Frankfurtu, które niegdyś było symbolem potęgi ery Typu 0. Jeszcze kilka lat temu to miejsce pulsowało nerwową, niemal chorobliwą energią cyfrowych transakcji, giełdowych spekulacji i lęku przed krachem. Dzisiaj gigantyczne wieżowce banków, pozbawione szklanych ścian i marmurowych holi, zmieniały się w biomimetyczne pionowe farmy, otwarte uniwersytety i centra medytacji. Jonas widział ludzi, którzy wchodzili do „Punktów Dystrybucji Zasobów” – estetycznych, otwartych przestrzeni zintegrowanych z parkami – i brali dokładnie to, czego w danej chwili potrzebowali: ubrania z biodegrowalnych tkanin, zaawansowane urządzenia komunikacyjne czy żywność o idealnym profilu odżywczym. Wszystko to odbywało się bez wyciągania portfela, bez skanowania kodu płatniczego i bez upokarzającego sprawdzania zdolności kredytowej. Zniknęły kolejki, ponieważ wraz z nimi zniknął paranoiczny lęk przed tym, że dla kogoś zabraknie. Kapitalizm interesariuszy ostatecznie ewoluował w Gospodarkę Opartą na Zasobach: jedynym realnym „kosztem” był wpływ produkcji na lokalny ekosystem, a ten, dzięki technologii Aury i zamkniętym cyklom obiegu materii, był całkowicie neutralny.

„Pieniądz był jedynie protezą zaufania w świecie pełnym obcych, którzy musieli ze sobą rywalizować o przeżycie” – usłyszał w myślach kojący głos Elary, która towarzyszyła mu w tej wędrówce poprzez interfejs Mnemosyne. „Ludzie płacili, ponieważ bali się, że bez tej cyfrowej smyczy nikt im nie pomoże w godzinie potrzeby. Teraz, gdy każdy mieszkaniec planety jest bezpośrednim interesariuszem w losie i stabilności całego systemu, zaufanie nie musi być kupowane. Ono płynie bezpośrednio z samej architektury świata, który nas karmi”.

Dla Jonasa, który doskonale pamiętał mroczne czasy, gdy brak kilku cyfr na ekranie terminala oznaczał głód, eksmisję i społeczną śmierć, ta „Wielka Dematerializacja” była najbardziej uwalniającym doświadczeniem w całym jego życiu. Zrozumiał w pełni to, o czym pisał Anthony de Mello: posiadanie było w rzeczywistości formą uwięzienia, kotwicą, która nie pozwalała duszy na swobodny lot. Gdy nie „posiadasz” rzeczy na własność, by chronić je przed innymi, lecz masz do nich nieograniczony „dostęp”, gdy tylko są ci potrzebne, przestajesz się o nie bać. Twoja uwaga, dotąd uwięziona w sferze „mieć”, naturalnie przesuwa się w stronę czystego, radosnego „być”. Ludzie przestali definiować się przez to, co zgromadzili, a zaczęli przez to, co wnoszą do wspólnoty.

W tym właśnie przełomowym momencie Mnemosyne uruchomiła kolejną, kluczową fazę transformacji cywilizacyjnej: „Wielki Spis Talentów”. Zamiast pytać ludzi o ich wykształcenie, staż pracy czy dawne stanowiska w korporacyjnej hierarchii, system zaczął zadawać fundamentalne pytanie: „Co sprawia, że czujesz, że żyjesz? W czym odnajdujesz stan przepływu?”. Korzystając z nieinwazyjnych interfejsów neuro-synaptycznych, Aura zaczęła mapować unikalne pasje, predyspozycje i uśpione zdolności każdego mieszkańca Ziemi. Nie była to kategoryzacja zawodowa; to była dynamiczna, żywa mapa „pływów kreatywnych” ludzkości.

Jonas patrzył na swój terminal, który teraz pulsował delikatnym, błękitnym światłem. Mnemosyne nie wyświetlała już jego doświadczenia wojskowego jako atutu – te dane zostały zarchiwizowane jako relikt dawnej patologii. Zamiast tego, system zidentyfikował i wyeksponował jego zdolność do „głębokiej empatii w sytuacjach skrajnego napięcia” oraz „intuicyjnego rozumienia systemów o wysokim stopniu złożoności”. W skali globalnej, te miliardy punktów danych o ludzkich talentach zaczęły tworzyć gęstą, niezwykle wydajną sieć współpracy twórczej.

Przykłady tej nowej synergii widoczne były na każdym kroku. Jeśli ktoś w Brazylii marzył o renowacji zabytkowej dzielnicy w duchu ekologicznym, system Mnemosyne automatycznie, w ułamku sekundy, łączył go z ludźmi z drugiego końca świata, którzy pasjonowali się historią sztuki, inżynierią biomimetyczną, fizyką materiałów i zarządzaniem ciszą. To była realizacja „Niebiańskiej Przepowiedni” na skalę planetarną. Synchroniczność przestała być rzadkim, magicznym przypadkiem; stała się algorytmicznym kręgosłupem nowej cywilizacji. Ludzie nie szukali już „pracy”, by spłacić długi; oni szukali dopełnienia swojej pasji poprzez współpracę z innymi.

Silas, dawny izolacjonista i człowiek pełen lęku, odkrył dzięki Mnemosyne swój ukryty talent do „mediacji z ziemią” – niezwykłą zdolność odczytywania potrzeb gleby. Teraz, współpracując z biochemikami z Afryki i artystami z Japonii, projektował systemy regeneracji gruntów rolnych, które same w sobie były dziełami sztuki, łączącymi wydajność biologiczną z estetycznym pięknem.

„Przez tysiąclecia marnowaliśmy dziewięćdziesiąt procent ludzkiego potencjału na jałową walkę o przetrwanie, na pilnowanie zasobów i spłatę wirtualnych długów” – mówiła Elara, a na trójwymiarowej mapie Mnemosyne przed oczami Jonasa rozbłysły miliony nowych, pulsujących punktów współpracy. „Teraz każda sekunda uwagi i energii ludzkiej jest inwestowana bezpośrednio w rozwój, naukę i piękno. Jesteśmy cywilizacją Typu 1 nie dlatego, że opanowaliśmy energię gwiazdy, ale dlatego, że nikt na tej planecie nie musi już marnować swojego unikalnego talentu na rzeczy, których nienawidzi, byle tylko przeżyć kolejny dzień”.

Jonas usiadł na gęstej, pachnącej trawie w miejscu, gdzie kiedyś znajdował się potężny, stalowy skarbiec jednego z największych banków świata. Poczuł pod dłońmi delikatną wibrację ziemi, która zdawała się rezonować z jego własnym, głębokim spokojem. Wolny od paraliżującego jarzma pieniądza, wolny od etykiety „pracownika” czy „żołnierza”, poczuł wreszcie, że jego wartość jest niezbywalna i nierozerwalnie połączona z dobrostanem całości. W cywilizacji bezgotówkowej jedyną walutą, która pozostała, był autentyczny wkład w piękno, wiedzę i stabilność życia. A tego zasobu, po raz pierwszy w historii, ludzkość miała pod dostatkiem. Świt Jedności stał się południem pełnym możliwości.

Posted Using INLEO



0
0
0.000
1 comments