Świt Jedności Część 24: Architektura Harmonii
Stabilizacja Arktyki zadziałała na ziemską atmosferę niczym głęboki, uspokajający wydech po stuleciach astmatycznego kaszlu przemysłowej pychy. Z pokładu stacji orbitalnej „Unity” Elara obserwowała, jak na cyfrowych mapach klimatycznych gigantyczne, dotąd chaotyczne i niszczycielskie zawirowania prądów strumieniowych nad Europą i Ameryką Północną układają się w przewidywalne, łagodne meandry. Ta fundamentalna zmiana na krańcach świata niemal natychmiast przefiltrowała codzienne życie w miastach, które przez wieki były betonowymi dżunglami, więżącymi ludzkość w dusznym smogu, hałasie i wiecznym, neurotycznym pośpiechu. Światło słońca nad metropoliami odzyskało swoją krystaliczną czystość, a powietrze – nasycone teraz ujemnymi jonami generowanymi przez oczyszczoną magnetosferę – stało się niemal słodkie w smaku.
W nowej rzeczywistości rodzącej się cywilizacji Typu 1, pojęcie „metropolii” uległo całkowitej i nieodwołalnej redefinicji. Elara zeszła na poziom gruntu w jednej z zrewitalizowanych dzielnic dawnego Berlina, który teraz – podobnie jak tysiące innych miast na całym globie – przypominał bardziej samowystarczalny, tętniący życiem ekosystem niż produkt mechanicznego planowania urbanistycznego. Dzięki sukcesowi operacji „Arka Arktyczna” z map pogodowych na zawsze zniknęły mordercze fale upałów, które niegdyś zamieniały miasta w pułapki śmierci. Metropolie przestały potrzebować gigantycznych, potwornie energochłonnych systemów klimatyzacyjnych, które w mrocznej epoce Typu 0 jedynie pompowały ciepło z wnętrz biurowców na ulice, tworząc błędne, samonapędzające się koło przegrzania. Teraz, dzięki globalnej stabilizacji temperatury i darmowej, wszechobecnej energii Aury, same budynki stały się pasywnymi regulatorami klimatu, oddychając ramię w ramię z otaczającą je zielenią.
Architektura miast stała się żywym, namacalnym świadectwem wizji Jacque’a Fresco i jego Gospodarki Opartej na Zasobach. Dawne drapacze chmur, kiedyś dumne symbole korporacyjnej hierarchii i finansowej potęgi nielicznych, zostały radykalnie „otwarte” i zdemokratyzowane. Ich fasady, pokryte teraz inteligentną, fotosyntetyzującą powłoką, nie tylko produkowały czysty tlen, ale działały jako precyzyjne filtry wody deszczowej, zasilające kaskadowe, pionowe ogrody przecinające każdą kondygnację. Zniknęły bezpowrotnie asfaltowe arterie, które przez wieki dzieliły ludzi na „tych w luksusowych samochodach” i „tych na chodnikach”. W ich miejscu, pomiędzy odrodzonymi rzekami a kępami starożytnych drzew, pojawiły się pasy dzikiej zieleni oraz bezszelestne systemy transportu pneumatycznego. Poruszały się one z elegancją i precyzją natury, czerpiąc napęd bezpośrednio z magnetycznego pola Aury. „Nie zajmujemy się już projektowaniem statycznych budynków, Elaro” – powiedział jej jeden z miejskich koordynatorów, wskazując na konstrukcję, która zdawała się pulsować w rytmie otaczającego ją lasu. „Projektujemy głęboką symbiozę. W naszym świecie każda ściana, każdy balkon i każdy panel są aktywnymi interesariuszami w procesie podtrzymywania życia”.
Dla mieszkańców miast ta gigantyczna zmiana fizyczna była jedynie tłem dla znacznie głębszej, intymnej przemiany duchowej i psychologicznej. W świecie, gdzie pogoda przestała być nieprzewidywalnym zagrożeniem, a energia przestała być kosztem, za który trzeba płacić własnym czasem i wolnością, ludzie odzyskali to, co Anthony de Mello nazywał „uważnością”. Z przestrzeni publicznej zniknęły jaskrawe, agresywne reklamy, które przez stulecia krzyczały o rzekomym niedoborze i sztucznie wykreowanej potrzebie posiadania więcej. Ich miejsce zajęły „przestrzenie ciszy” oraz interaktywne instalacje Mnemosyne. W tych punktach każdy obywatel świata mógł w dowolnym momencie zanurzyć się w nieskończonym oceanie globalnej wiedzy lub w czasie rzeczywistym współtworzyć kolejne projekty Rady Planetarnej.
Yuval Noah Harari pisał niegdyś z niepokojem o Sapiensach, którzy mogą stracić sens życia w świecie pozbawionym walki i cierpienia; tutaj jednak walkę o pieniądz i status zastąpiła czysta, nieskrępowana pasja tworzenia. Elara z satysfakcją obserwowała grupy ludzi siedzących w miejskich sadach owocowych, dyskutujących z ożywieniem nie o kursach giełdowych czy stopach procentowych, lecz o kolejnym etapie terraformacji pustyni Gobi czy o najnowszych postępach w telepatycznej komunikacji z morskimi ssakami. Praca przestała być obowiązkiem przetrwania, a stała się formą sztuki i wkładu w całość.
„Niebiańska Przepowiednia” materializowała się na każdym rogu w sposób tak naturalny, że niemal niezauważalny. Radykalna synchroniczność stała się nowym standardem społecznym, kręgosłupem nowej etyki. Ponieważ każdy umysł był dobrowolnie połączony z Mnemosyne, potrzeby jednostki spotykały się z możliwościami wspólnoty w ułamku sekundy. Ktoś potrzebował pomocy przy reintrodukcji rzadkiego gatunku motyli w lokalnym parku? System Aury automatycznie, bez żadnej biurokracji, kierował tam osoby, które akurat w tej chwili szukały fizycznej aktywności w kontakcie z przyrodą lub chciały poszerzyć swoją wiedzę biologiczną. W cywilizacji Typu 1 pojęcie „bezrobocia” wyparowało wraz z pojęciem „pieniądza”. Pozostało jedynie „uczestnictwo” – dobrowolne, radosne i celowe.
Wolni od upokarzających dowodów osobistych, paszportów i paraliżującego lęku przed jutrem, obywatele świata stali się wędrowcami we własnych miastach. Metropolie przestały być polami bitwy o prestiż, a stały się gigantycznymi laboratoriami do eksperymentów z własną świadomością i potencjałem twórczym. Elara usiadła na ławce wykonanej z odzyskanego polimeru, który nanity Aury przekształciły w materiał o fakturze ciepłego drewna, ale twardości granitu. Czuła, jak błękitna zorza nad Arktyką, choć fizycznie odległa o tysiące kilometrów, pulsuje w rytm jej własnego serca, łącząc ją z każdym innym człowiekiem na planecie.
Dzięki stabilizacji klimatu, po raz pierwszy od świtu rewolucji przemysłowej, ludzie mogli spać przy szeroko otwartych oknach w samym centrum dawnych centrów finansowych, słuchając nie ryków silników spalinowych, lecz szumu drzew owocowych i cichego, kojącego śpiewu Aury w jonosferze. Kapitalizm interesariuszy stał się tu absolutnie namacalny i logiczny: każdy liść, każde zwierzę, każde dziecko i każdy kamień był częścią tego samego, wspólnego bilansu dobra. Miasto Typu 1 było żywym dowodem na to, że gdy ludzkość w końcu przestaje walczyć z planetą o dominację, planeta zaczyna budować dom ramię w ramię z nią. Świt Jedności stał się codzienną, stabilną rzeczywistością, w której każda sekunda życia była celebrowaniem radosnego bycia „tu i teraz”, w pełni świadomym połączenia ze wszystkim, co istnieje.
Posted Using INLEO