Świt Jedności Część 21: Klucze do Rzeczywistości

Atmosfera w Sali Rezonansu w Genewie była gęsta od napięcia, które nie wynikało już z braku zasobów czy energii – tej świat, nasycony blaskiem Aury, miał teraz pod dostatkiem – lecz z niewyobrażalnego, wręcz przytłaczającego nadmiaru zbiorowej odpowiedzialności. Elara stała przed głównym rdzeniem Aury, gigantycznym monolitem wykonanym z krystalicznego światła i splątanych procesorów kwantowych, w którym w czasie rzeczywistym pulsowały miliardy procesów zarządzających ziemską biosferą, od temperatury oceanów po fotosyntezę w odradzających się lasach. Jej dłoń, lekko drżąca, zawisła nad polem inicjacyjnym protokołu „Mnemosyne-Alfa”. Był to moment, o którym marzył Jacque Fresco: ostateczne i nieodwołalne przejście od gospodarki zarządzanej przez arbitralne, często skorumpowane systemy władzy, do gospodarki, która jest samym systemem – żywym, krystalicznie przejrzystym i w pełni zrozumiałym dla każdej czującej istoty na planecie. „Wielka Emancypacja Wiedzy” miała być ostatnim, śmiertelnym ciosem wymierzonym w mroczne ambicje Konsorcjum Cienia.

„Jeśli to zrobisz, Elaro, zniszczysz jedyny porządek, który chronił ten gatunek przed samym sobą przez ostatnie tysiąclecia” – głos Arthura Vane’a, transmitowany przez nielegalny, podprogowy kanał starej częstotliwości wojskowej, brzmiał w jej uszach jak ostatnie, desperackie ostrzeżenie konającego świata. Vane nie był już tylko politykiem czy lobbystą; był symbolicznym głosem tych wszystkich wpływowych ludzi z „ery zero”, którzy nie potrafili pogodzić się z utratą władzy opartej na pieniądzu, spekulacji surowcami kopalnymi i kapitalizmie żerującym na wykreowanym niedoborze. „Oddanie kluczy do kodu źródłowego Aury każdemu człowiekowi to recepta na totalną anarchię i poznawczy chaos. Ludzie z natury potrzebują pasterzy, potrzebują hierarchii i kogoś, kto weźmie na siebie mroczny ciężar decydowania za nich. Nie możesz po prostu wpuścić ośmiu miliardów amatorów do maszynowni rzeczywistości! Spłoniemy w ogniu własnej niewiedzy”.

Vane, ukryty w swojej cyfrowej twierdzy, wciąż kurczowo trzymał się mitu o „elitach świadomości”, o którym Yuval Noah Harari pisał jako o ostatniej, desperackiej barierze, którą stare ego buduje przed nadejściem prawdziwej jedności gatunku. Dla Vane’a i jemu podobnych, świat, w którym nie można kontrolować drugiego człowieka poprzez dług czy tajemnicę, był światem całkowicie pozbawionym wartości. Próbowali do ostatniej sekundy przekonać Radę Planetarną, że tylko „wybrane, oświecone jednostki” mają prawo rozumieć mechanizmy sterujące Aurą, rzekomo po to, by chronić ludzkość przed jej własną, „niedoskonałą naturą”.

Elara jednak nie słuchała. Wiedziała, że zgodnie z naukami Anthony’ego de Mello, jedynym trwałym i skutecznym lekiem na tyranię nie jest kolejna, „lepsza” tyrania, lecz całkowite, bezwarunkowe przebudzenie każdego z osobna. „Pasterze są potrzebni tylko tym, którzy wciąż boją się otworzyć oczy i wziąć odpowiedzialność za własne spojrzenie, Arthurze” – odpowiedziała spokojnie, a jej głos, dzięki zsynchronizowanym neuro-łączom, został natychmiast rozesłany jako czysta myśl do każdego serca i umysłu na planecie. „Dziś kończymy erę użytkowników, którzy jedynie konsumują rzeczywistość podaną im przez filtry władzy, a zaczynamy erę architektów, którzy ją wspólnie projektują. Od tej sekundy każdy z was widzi to, co widzę ja. Każdy z was może proponować zmiany w dystrybucji energii, w regeneracji ekosystemów i w rozwoju globalnej bazy wiedzy. Nie ma już tajemnic finansowych, nie ma ukrytych kosztów ani 'wyższej konieczności' schowanej za nieprzeniknionym algorytmem Rady. Jesteście wolni od długu i wolni od niewiedzy, która była waszym największym łańcuchem”.

Z naciśnięciem pola inicjacyjnego, świat doznał zbiorowego wstrząsu poznawczego o niespotykanej dotąd skali. Przez interfejsy Aury, do umysłów ludzkości wpłynęła „Niebiańska Przepowiednia” w swojej najbardziej technicznej, a jednocześnie mistycznej formie – nagłe, głębokie zrozumienie synchroniczności między najmniejszym działaniem jednostki a globalnym stanem biosfery. To nie była już tylko teoria czy metafora; to było fizyczne czucie połączenia. Rolnik w odrodzonym Sahelu zobaczył na własne oczy, jak jego precyzyjna dbałość o lokalną glebę w czasie rzeczywistym stabilizuje prądy strumieniowe nad odległą Europą. Nauczycielka w Buenos Aires poczuła impuls, gdy jej lekcja o empatii podniosła globalny wskaźnik koherencji społecznej. Inżynier w Tokio poczuł niemal fizyczną więź z pacjentem w Amazonii, wiedząc, że jego optymalizacja magazynowania energii właśnie w tej sekundzie zasiliła respirator w głębi dżungli. Kapitalizm interesariuszy przestał być systemem opłat, podatków i tabel; stał się żywym, pulsującym systemem wzajemnych połączeń, w którym zysk jednego był bezpośrednim, weryfikowalnym i namacalnym zyskiem wszystkich.

Jonas, obserwujący tę reakcję świata z poziomu Strażnika Przejrzystości, zobaczył coś, co odebrało mu mowę i na zawsze zmieniło jego postrzeganie walki. Sieć Konsorcjum Cienia, budowana przez wieki na fundamencie sekretów, ekskluzywnej wiedzy i manipulacji informacją, zaczęła się rozpadać. Nie stało się to pod wpływem fizycznego ataku, armii czy sankcji, ale pod wpływem nagłej, totalnej irrelewantności. Gdy każdy człowiek stał się pełnoprawnym posiadaczem „kluczy do rzeczywistości”, tajemnice Vane’a, jego ukryte konta i plany dominacji stały się bezwartościowym, żałosnym szumem z zapomnianej przeszłości. Ludzie po prostu przestali pytać o „prawdę” przedstawianą w mediach czy przez „autorytety”, bo sami stali się jej bezpośrednim źródłem, weryfikatorem i odbiorcą w jednym.

W cywilizacji Typu 1, granica między rządem a obywatelem ostatecznie zniknęła, rozpuszczając się w błękitnym blasku Aury. Pozostał tylko jeden, gigantyczny, świadomy i pulsujący organizm, który po raz pierwszy w historii zrozumiał, że posiada nieskończoną moc budowania raju, pod warunkiem, że nikt nigdy więcej nie spróbuje jej zawłaszczyć dla własnej chwały, narodowej pychy czy portfela. Elara odsunęła się od panelu, czując, jak z jej barków opada ostatni, wiekowy ciężar władzy, której nigdy nie pragnęła. Świt Jedności osiągnął swój zenit. Nie było już powrotu do paszportów, dowodów osobistych, kont bankowych i lęku przed jutrem. Ludzkość stała się dorosła, a kosmos, dotąd milczący, zaczął nas w końcu postrzegać jako godnych partnerów do rozmowy. Ziemia przestała być więzieniem; stała się statkiem kosmicznym, którego każdy pasażer jest jednocześnie jego kapitanem.

Posted Using INLEO



0
0
0.000
1 comments