Świt Jedności Część 17: Błękitna Symfonia Odrodzenia
Jonas stał na krawędzi tego, co jeszcze rok temu nazywano „strefą śmierci” w samym sercu afrykańskiego Sahelu – pasie ziemi, który przez dekady stanowił tragiczny pomnik bezsilności cywilizacji Typu 0. Wokół niego rozciągał się krajobraz, który kiedyś był synonimem porażki: spękana, jałowa gleba, bezlitośnie pożerana przez piaski Sahary, będąca areną krwawych, brudnych wojen o dostęp do ostatniej szklanki mętnej wody. Słońce, choć wciąż paliło z tą samą intensywnością, nie niosło już jednak wyroku śmierci. Dziś to miejsce stało się poligonem doświadczalnym dla „Wielkiej Naprawy”, a Jonas, patrząc na horyzont, widział narodziny nowego świata. Zamiast ryku silników czołgów czy świstu pocisków, słyszał jedynie kojący, niski pomruk – niemalże technologiczną mruczankę – atmosferycznych generatorów wody. Urządzenia te, zasilane bezpośrednio bezgraniczną i darmową energią z pierścienia Aury, dosłownie wyczarowywały błękitne strumienie z suchego powietrza, kondensując wilgoć tam, gdzie wcześniej istniało tylko pragnienie. Była to wizja Jacque’a Fresco wprowadzona w życie z rozmachem, na jaki nigdy nie pozwoliłby dawny, oparty na długu i deficycie system finansowy.
Widok był oszałamiający i niemal nadrealny. Gigantyczne, biomimetyczne wieże kondensacyjne, zaprojektowane na wzór szklanych kwiatów pustyni, górowały nad horyzontem, pełniąc rolę sztucznych płuc ekosystemu. Pompowały one życiodajną wilgoć do skomplikowanych, podziemnych systemów nawadniających, które niczym naczynia krwionośne ożywiały martwą dotąd tkankę ziemi. Na poziomie gruntu Strażnicy Planetarni – nowa formacja ludzi, którzy zamiast broni nosili skanery biologiczne – pracowali ramię w ramię z lokalnymi społecznościami. Byli to ludzie, którzy w ciągu zaledwie kilku miesięcy odrzucili upokarzające etykiety „uchodźców” czy „bojowników”, by stać się architektami własnej przyszłości. Wspólnie nadzorowali pracę nanitów glebowych; mikroskopijnych maszyn, które w doskonałej symfonii z naturalnymi procesami mikrobiologicznymi neutralizowały toksyny i przywracały ziemi zdolność do naturalnej akumulacji azotu. Jonas widział na własne oczy, jak piaszczysty, bezwartościowy pył zmienia się w ciemną, tłustą i żyzną próchnicę. Była to realizacja „Niebiańskiej Przepowiedni” w jej najbardziej namacalnym, fizycznym wymiarze: ludzkość przestała być niszczycielem, a stała się świadomym kanałem, przez który przepływała czysta energia odnowy.
„Spójrz na nich przez filtry Mnemosyne, Jonas” – usłyszał w swoim interfejsie głos Elary, która monitorowała postępy operacji z bazy w Genewie, zarządzając globalnym przepływem zasobów. „To nie są już biorcy pomocy humanitarnej, którzy czekają na ochłapy z pańskiego stołu. To suwerenni projektanci własnego biosystemu”. Elara przesyłała mu na bieżąco dane z sensorów Aury; wskaźniki bioróżnorodności w tym regionie rosły w tempie wykładniczym. Dzięki całkowitemu uwolnieniu technologii od patentów, praw autorskich i sztucznych kosztów, procesy regeneracyjne, które dawniej zajmowałyby stulecia naturalnej sukcesji, teraz dokonywały się w ciągu kilku miesięcy. Zgodnie z nową ideą kapitalizmu interesariuszy, każda osoba zaangażowana w naprawę Sahelu czuła się rzeczywistym współwłaścicielem tego sukcesu. W tym świecie nie istniały już pojęcia pensji, premii czy zysku kapitałowego; jedyną i najważniejszą walutą był triumfalny powrót życia. Ludzie pracowali ze sobą, a nie przeciwko sobie, kierując się czystą empatią, o której nauczał Jezus z Nazaretu i o której tak przejmująco pisał Anthony de Mello – miłością, która nie szuka swego, nie zazdrości i nie próbuje dominować, lecz raduje się z prawdy i wspólnego dobrobytu.
Efekty klimatyczne „Wielkiej Naprawy” zaczęły promieniować na cały glob, zmieniając nie tylko lokalną pogodę, ale i globalne cykle cyrkulacji. Stabilizacja temperatur w sercu Afryki wpłynęła na prądy strumieniowe nad Europą i Azją, niemal natychmiast łagodząc ekstremalne zjawiska pogodowe, które nękały ludzkość przez ostatnie wieki. 12 celów zrównoważonego rozwoju, które w epoce Typu 0 wydawały się jedynie naiwnymi, nieosiągalnymi marzeniami spisanymi na papierze, teraz stawały się codzienną, twardą rzeczywistością. Głód znikał z powierzchni Ziemi nie dlatego, że bogate narody wysyłały paczki z ryżem, by uciszyć sumienie, ale dlatego, że pustynia – dzięki technologii i jedności – po prostu przestała być pustynią. Jonas podszedł do jednej z nowo zasadzonych plantacji drzew akacjowych i delikatnie dotknął młodego liścia. Poczuł pod palcami delikatne mrowienie energii – to nie były tylko rośliny; to była żywa, oddychająca i inteligentna infrastruktura nowej, zjednoczonej Ziemi.
Najważniejszą zmianą była jednak ta, która zaszła głęboko w ludzkich umysłach, tam, gdzie dawniej królował strach i nienawiść. Jonas spędził popołudnie na rozmowie z mężczyzną, który jeszcze kilka lat temu był wpływowym dowódcą lokalnej milicji, człowiekiem, którego ręce znali tylko ciężar karabinu. Dziś ten sam człowiek, ubrany w lekki kombinezon Strażnika, trzymał w dłoniach tablet diagnostyczny Aury i z nieskrywaną pasją opowiadał o udanej reintrodukcji rzadkich gatunków antylop i odbudowie lokalnych korytarzy migracyjnych.
„Wiesz, Jonas, kiedyś walczyliśmy o każdy piędź tego jałowego piasku, bo wierzyliśmy, że tylko to nam zostało, by przeżyć kolejny dzień” – powiedział mężczyzna, uśmiechając się szeroko do Jonasa. „Dziś nie potrzebuję żadnego plastiku w portfelu, żadnego ID ani pieczątki w paszporcie, by czuć, że należę do tej ziemi i że ona należy do mnie. Jestem obywatelem świata, a ten młody las, który tu widzisz, jest moją jedyną i najprawdziwszą legitymacją”.
Jonas zrozumiał wtedy w pełni, że Yuval Noah Harari miał rację – stare, krwawe mity o państwach, granicach i pieniądzu ostatecznie umarły, bo narodził się nowy, znacznie potężniejszy mit: opowieść o człowieku jako świadomym opiekunie i ogrodniku życia. Wielka Naprawa nie była jedynie popisem inżynierii planetarnej czy triumfem fizyki kwantowej; była przede wszystkim zbiorowym, globalnym aktem skruchy i miłości. Była procesem, który ostatecznie scalił rozbitą dotąd ludzkość w jeden, niepokonany i harmonijny organizm cywilizacji Typu 1, gotowy do postawienia pierwszego kroku w bezmiar kosmosu.
Posted Using INLEO