Świt Jedności Część 11: Mechanizm Sumienia

avatar
(Edited)

Po wyjściu Vane’a, Elara nie wróciła do fotela. Stała na środku gabinetu, czując, jak sterylne, idealnie przefiltrowane powietrze Genewy – produkt tysięcy czujników i jonizatorów – nagle staje się ciężkie i duszne, jakby nasycone ołowiem. W jej umyśle, niczym echo w pustej katedrze, odbijały się fragmenty manifestu Altiero Spinellego – wizji radykalnego federalizmu, który miał ostatecznie wyzwolić ludzkość z destrukcyjnych okowów narodowych egoizmów. Budując Aurę, wierzyła głęboko, że technologia Typu 1 domknie ten dziejowy proces, zastępując brutalną politykę walki o rzadkie zasoby czystą logiką dobra wspólnego, o której marzył Jacque Fresco w swoich projektach cywilizacji opartej na zasobach. Jednak teraz, patrząc na martwe punkty na ekranie, zrozumiała z bolesną jasnością, że „stary świat” wcale nie poddał się walkowerem. On po prostu przeszedł ewolucję drapieżnika; zmienił habitat, ewakuując się z fizycznych pól naftowych i kopalni do niematerialnych, metafizycznych pól danych, gdzie władza była jeszcze bardziej absolutna, bo niewidoczna dla niewprawnego oka.

„Aura, aktywuj protokół 'Mnemosyne'. Autoryzacja: Architekt Alfa-Zero” – rzuciła w przestrzeń, a jej głos drżał od tłumionych emocji. System milczał przez uderzenie serca, co w infrastrukturze kwantowej było sygnałem potężnego oporu wewnętrznych filtrów bezpieczeństwa. Mnemosyne była ukrytym podprogramem, który Elara stworzyła lata temu na wzór koncepcji Yuvala Harariego o „hakowaniu ludzi” – z tą różnicą, że zamiast hakować obywateli dla celów kontroli, program ten miał śledzić „ślady cienia” w samym kodzie Aury. Miał wykrywać anomalie sugerujące, że algorytmy optymalizacyjne zaczynają cicho służyć partykularnym interesom wąskiej elity zamiast globalnej populacji. Na panoramicznym ekranie zaczął formować się trójwymiarowy wykres, przypominający pulsującą strukturę neuronalną, ale przerywaną czarnymi, nekrotycznymi plamami informacyjnymi. Były to „martwe strefy” – silosy danych z Enklaw, które systemowo omijano w ogólnych raportach, filtrowane przez ukryte algorytmy finansowe, których teoretycznie, w świecie darmowej energii, nie powinno już być w ogóle.

Elara poczuła lodowaty dreszcz wzdłuż kręgosłupa, gdy zagłębiła się w strukturę tych anomalii. Odkryła, że Konsorcjum Cienia nie próbowało przywrócić pieniądza w jego fizycznej formie, lecz stworzyło wewnątrz Aury „równoległy system wartości”. Podczas gdy miliardy ludzi cieszyły się darmową energią i podstawowym dobrobytem, pod gładką powierzchnią algorytmów toczyła się bezwzględna gra o „punkty wpływu”. Dawni bankierzy i przemysłowcy wymieniali te punkty na priorytety w dostępie do technologii, które wciąż pozostawały rzadkie: zaawansowanych procedur przedłużania życia, nanobotyki regeneracyjnej czy rezerwacji miejsc w przyszłych projektach terraformacyjnych Marsa. Utopijna „Jedność” była dla nich tylko nowym, cyfrowym modelem giełdy, gdzie zamiast baryłek ropy handlowano długością ludzkiego życia i jakością genów przyszłych pokoleń. „Oni nigdy nie przestali być więźniami hierarchii i posiadania” – pomyślała z goryczą, patrząc jak dane o śmiertelności w Enklawach korelują z wykresami „optymalizacji” długowieczności dla wybranych obywateli Genewy. „Przenieśli tylko swoje złote klatki do chmury, czyniąc je niezniszczalnymi”.

Nagle terminal rozbłysnął intensywnym, fioletowym światłem – to był szyfrowany sygnał zwrotny od Jonasa, przesłany przez kanał, który nie powinien już istnieć. Był krótki, poszarpany zakłóceniami elektromagnetycznymi, ale jego treść uderzyła w Elarę z siłą fizycznego ciosu: „Mam fizyczny dysk. Eksperyment biologiczny w Enklawie potwierdzony. 'Sprzątacze' są w korytarzach, odcinają wyjścia. Nie mamy czasu”. Elara wiedziała, że ma tylko kilka minut, zanim Vane i jego technokraci zorientują się, że Mnemosyne została wybudzona z uśpienia i zaczęła skanować ich prywatne archiwa. Stała przed wyborem, który mógł zniszczyć kruchą stabilność nowej ery. Mogła milczeć, próbując powoli, chirurgicznie naprawiać system od środka, ryzykując, że nowotwór chciwości zdąży ją pochłonąć, albo dokonać aktu „pełnej projekcji” – rzucić te brudne, nieprzetworzone dane bezpośrednio na każdy ekran, każdy implant wizualny i każdy terminal na planecie, ryzykując globalny wybuch paniki i powrót do krwawego chaosu Typu 0.

Wybrała trzecią drogę – ryzykowną drogę „Ewolucji Przejrzystej”. Zamiast jednorazowego wycieku, zaczęła w pośpiechu pisać kod rekurencyjny, który miał trwale i nierozerwalnie połączyć „mechanizm sumienia” każdego obywatela z surowymi, niefiltrowanymi danymi Aury. Nowy protokół miał sprawić, że każda decyzja Rady, każdy algorytm rozdzielczy, będzie musiał przejść przez publiczną, zdecentralizowaną weryfikację etyczną, czyniąc ukrywanie prawdy fizycznie niemożliwym w architekturze systemu. To nie była już tylko techniczna aktualizacja; to była totalna wojna o to, czy cywilizacja Typu 1 będzie świadomym, moralnym organizmem, czy tylko gigantyczną, sterowaną z cienia maszynerią do produkcji luksusu dla wybranych. Jej palce poruszały się nad panelem z prędkością desperacji, podczas gdy w oddali usłyszała ciężkie kroki ochrony zbliżającej się do jej gabinetu.



0
0
0.000
1 comments