Wpływ frekwencji na darowizny (a może jej brak)

Przechadzając się wiele razy po pustym Królestwie dochodziłem do wniosku, że dobry marketing rozwiąże wszystkie nasze problemy. Kierowałem się logiką, że im więcej osób dowie się o KBK, tym więcej je odwiedzi i dołączy do grona darczyńców. Ostatnie lata pokazały, że są to naczynia połączone. Sęk w tym, że połączenia te nie są stałe. Pokazał to dobitnie ostatni rok, w którym frekwencja wystrzeliła, czego nie można powiedzieć o darowiznach.
| Rok | Odwiedziny | Darowizny | Śr. darowizna / odwiedziny |
|---|---|---|---|
| 2023 | 3 295 | 38 671,93 zł | ~11,7 zł |
| 2024 | 3 815 | 53 525,86 zł | ~14,0 zł |
| 2025 | 7 919 | 70 870,17 zł | ~8,9 zł |
Gdyby stosunek odwiedzin do darowizn z 2024 roku utrzymał się w roku 2025, to bylibyśmy w całkiem dobrej sytuacji. Niestety spadł i był gorszy niż w roku 2024, a także w 2023. A byłby jeszcze gorszy, gdyby od przychodu odjąć wszystkie koszty zaopatrzenia pokryte ze środków Funduszu Rozwojowego.
| Rok do roku | Wzrost darowizn | Wzrost frekwencji |
|---|---|---|
| 2022 → 2023 | +35% | +2,3% |
| 2023 → 2024 | +38% | +15,8% |
| 2024 → 2025 | +32% | +107,6% |
I tak oto analiza powyższych danych mogłaby nas doprowadzić do wniosku, że frekwencja nie ma większego wpływu na darowizny. Zwłaszcza mam tu na myśli porównanie wzrostów z 2023 i 2025 roku. Mimo ogromnej różnicy w frekwencji wzrost darowizn pozostał na podobnym poziomie (a nawet się obniżył). Z czego to wynika?
Czynników jest kilka.
- Po pierwsze, Królestwo ma bazę stałych darczyńców (chwała im za to!), których wsparcie w żaden sposób nie jest powiązane z ich wizytami (często jest to tylko kilka odwiedzin rocznie). W kilku przypadkach wsparcie było dobrowolnie waloryzowane, ze względu na rosnące koszty.
- Po drugie, już dawno temu pisałem, że bardzo duża frekwencja podczas wydarzeń nie sprzyja ani wpływom, ani tym bardziej opowieściom o Królestwie. Jak jest młyn to trudno o indywidualne podejście. Pokazały do doskonale Noce Muzeów, z rzeką ludzi, minimalnymi darowiznami i małą ilością powrotów.
- Po trzecie, im większa popularność, tym więcej osób przypadkowych, które nie do końca ogarniają system działania Królestwa lub takich, które co do zasady wolą korzystać niż się dokładać.
Niestety z frekwencją na poziomie ~800 wizyt miesięcznie i średnio ~9 zł darowizny z każdych odwiedzin jesteśmy daleko od aktualnego minimum na poziomie 10K zł miesięcznie. Oczywiście wciąż jest to lepsza sytuacja niż rok temu, ale druga połowa roku 2025 wyraźnie pokazała, że wysoka frekwencja nie jest panaceum. W tej sytuacji pozostaje jak najszybciej wdrożyć plan B, czyli zrezygnowanie z całkowitej nieodpłatności wydarzeń i przeniesienie dużej części z nich na listę nagród rycarowych. Będzie to niewątpliwie jedna z największych zmian w 2026 roku. Nie powinna być jednak dla nikogo zaskoczeniem, bo od wielu miesięcy wyraźnie komunikowane było, że jeśli wpływy nie wzrosną, to funkcjonowanie KBK na dotychczasowych zasadach stanie się niemożliwe. No i czas minął...
KBK można wspierać:
Może zamiast małego terminala przy wyjściu powinien być DUŻY OFIAROMAT? Jak w niektórych kościołach. Z wielkim napisem, że wszystko za darmo, ale wszystko dzięki darowiznom. WESPRZYJ!
Drobne przyłożenie telefonu czy zegarka za 5, 10 zł jest po prostu wygodne. Klikanie darowizn na stronie już mniej.
Zgadza się. Ale to właśnie mamy dzięki terminalowi.
Problemem nie jest widoczność, tylko "efekt gapowicza". Są wydarzenia, podczas których organizatorzy wyraźnie komunikują przed i po, że jest terminal i można wesprzeć Królestwo. Ale efekt nie jest wcale dużo lepszy niż podczas wydarzeń, podczas których nikt nic nie powie. Rozkładałem ten problem na czynniki pierwsze w wielu spisach.
No to rzeczywiście problem głębszy. Trzeba ruszyć z terminalem w tłum, "Bóg zapłać" i głaskanie po główce ;)
Ciekawy temat, szczególnie że analiza wskazuje na podobieństwo do problemu, który mają aplikacje freeware.
W świecie darmowych aplikacji, samo pobranie (wizyta) jest działaniem darmowym, czasem wręcz bezrefleksyjnym. Aplikacje takie nie mają ścisłego mechanizmu przełożenia między użyciem, wartością dla odbiorcy, oraz rekompensatą. W drastycznych przypadkach, serwery mogą przepalać tysiące monet przy milionach użytkowników, a przychód bywa radykalnie niski - ogromna ilość pustych przebiegów. I w tej sytuacji aplikacja musi przejść zmianę modelu biznesowego, np. z freeware na freemium - czyli ograniczenie dostępu do pewnych funkcjonalności, poprzez paywall / konieczność subskrypcji. Bez zmiany modelu biznesowego apka staje się dziurą bez dna, więc ostatecznie pada.
Z perspektywy biznesowej planowana zmiana w funkcjonowaniu KBK wygląda jak model freemium. Jest to jednak model wykorzystujący silnie motywację zewnętrzną (presja finansowa by korzystać z pełnego pakietu usług).
Jest jednak inny aspekt tego typu rozważań, czyli retencja. Producenci aplikacji nie potrzebują skupiać się na tym, kto pobrał aplikację, ale na tym kto używa jej codziennie / bardzo często, lub jest głęboko związany wewnętrznie i czuje że jej potrzebuje. Zamiast walczyć o kolejne tysiąc osób, które generują koszty, większą wartość (finansową) przynoszą osoby które tą potrzebę czują, czyli osoby które są bardzo zaangażowane. W kontekście KBK, odpowiadałoby większej liczbie realnych obywateli zaangażowanych w działanie Królestwa, albo przez częstą obecność (i takie grono osób jest), lub przez silne poczucie wspólnoty (tutaj przykładem jestem ja - jest to dla mnie pewien element automonomitu, dzieki któremu nawet nie bywając regularnie, czuje się Obywatelem Królestwa).
Inną opcją w takich modelach, jest mechanizm donate-ware - czyli zamiast ogólnego transferu środków, występują zbiórki celowane, pozwalające na rozwój konkretnego modułu. Jest to jednocześnie rynkowa informacja zwrotna - wysokość wpłat na konkretne funkcjonalności pośrednio określa czy ten moduł jest oczekiwany, i jak bardzo. Niestety, taki model w KBK nie sprawdzi się na pokrycie kosztów stałych, jednak kwestie rozwojowe mogą (i bywały w przeszłości) w ten sposób adresowane.
Innym sposobem może być format early access - czyli wspominany przy okazji Sylwestra model, gdzie Obywatele mają szansę skorzystania z oferty w pierwszej kolejności, a dopiero po końcu pewnego okresu, nastepuje udostepnienie szerokiemu gronu odbiorców. Tutaj jest pewien potencjał, jednak żeby mógł wprowadzić realną zmianę w przychodach, działania musiałyby być realnie ekskluzywne - czyli faktycznie miejsca musiałyby się "wyprzedawać" szybko i często. Taka sytuacja powodowałaby efekt FOMO - nie będąc Obywatelem, omija nas coś istotnego. Działa podobnie jak freemium, ale jest mniej radykalne
Myślę że podobnych elementów jest więcej. Model freemium (czyli proponowany plan zamknięcia częsci spotkań tylko dla Obywateli) to jedna z możliwości - jednak nie blokuje to możliwości wykorzystania pewnych innych mechanizmów jednocześnie, aby zwiększyć skuteczność sprzedaży, czyli zwiększyć wpływy budżetowe Królestwa :)
Można do tego podchodzić na kilku poziomach. Pierwszy to większe dbanie o stałych darczyńców (i taki jest plan na 2026). Drugi to wprowadzenie wejściówek rycarowych. Transformacja Nocy planszówkowych w Planszówki przy herbacie pokazała, że dla wielu osób wejściówka 5 RCR/10 zł jest symboliczna i nie ma większego znaczenia. Frekwencja więc wciąż jest wysoka. Wyraźnie jednak przekłada się to na wpływy.
Niestety państwowe instytucje wychowały odbiorców, którzy sami z siebie nie są gotowi wspierać kulturalnych inicjatyw. No cóż, należysz do bardzo wąskiego (w globalnej skali) grona wyjątków i chwała Ci za to! :)