Jakub Małecki, "Święto ognia"

avatar

obraz.png

Kolejny Małecki, i znowu jakże inny od poprzednich. Tym razem przenosimy się do świata Nastki, dwudziestoletniej dziewczyny z porażeniem mózgowym. Spokojnie, nie będziemy tylko oglądać świata przez okno. Wrażliwa i pełna optymizmu Nastka potrafi bowiem, jak mocno się skupi, zajrzeć pod skorupę innych i przeżywać świat jak oni. I tak poznamy też przeżycia jej siostry Łucji, utalentowanej i ambitnej baletnicy, oraz ojca, który skrywa swoje tajemnice.

Powieść jest taka ciepła i miła, a jednocześnie dotkliwie, dotkliwie smutna.

I dobra, jak wszystkie małeckie.

lubimyczytac.pl:

Łucja wierzy, że przed wspomnieniami uratuje ją balet. Nastka obserwuje świat przez okno z taką uwagą, że zdarza jej się przenosić w innych ludzi. Ich ojciec coraz częściej ucieka do jedynego miejsca, w którym czuje, że żyje naprawdę.

Każde z nich po swojemu obłaskawia przeszłość. Urodzinowe widokówki, które trzeba palić po kryjomu. Wzrok sięgający tak daleko, że czasem lepiej jest nie patrzeć. Taniec, który ocala albo niszczy.

"Święto ognia" to kameralna opowieść o przekraczaniu granic i cenie, jaką trzeba za to zapłacić. O zachłanności życia, konfrontacji z niemożliwym i rodzinnej tajemnicy, która aż nazbyt długo czekała na rozwiązanie.



0
0
0.000
0 comments